Blog badawczy

Nad Mikulczyckim Potokiem (cz.1)

Od ostatniego posta minęło trochę czasu. No cóż – wir pracy i różnorakich opracowań pochłonął mnie bez reszty – ale nie narzekam, bo ciekawe archeologiczne projekty za mną, a nowe wyzwania czekają już na 2019 roku! ;). W Górnośląskiej Pracowni Archeologicznej sezon badawczy 2018 r. dobiegł już końca, dlatego w zimie pozwolę sobie na kilka wpisów retrospekcyjnych, dotyczących mijającego roku. Oczywiście w pamięci mam nadal jeszcze jeden albo dwa posty o badaniach w Pniowie – ale postanowiłem poczekać, aż do GPA wrócą zabytki metalowe, które obecnie ‘konserwują’ się jeszcze na całego. Z nimi opowieść będzie barwniejsza – zaufajcie mi ;).

Potok Mikulczycki
Potok Mikulczycki na terenie Zabrza, fot. GPA

Na razie chciałbym Wam napisać parę słów o dolinie Potoku Mikulczyckiego (zwanego także Rokitnickim czy Potokiem Żernickim – w zależności od miejsca, przez który przepływa) – niewielkiej rzeczki wypływającej gdzieś z okolic Bytomia Stolarzowic, a następnie płynącej przez dzielnice dzisiejszego Zabrza, tj. Rokitnicę, Mikulczyce, w kierunku gliwickich Żernik i Zatorza, gdzie wpada do rzeki Bytomki. Okazuje się, że w dolinie tej niewielkiej, nieco ponad 10 km obecnie rzeczki znaleźć można wiele ciekawych miejsc historycznych i archeologicznych – świadectw tego, że nad ciekiem tym od wieków osiedlali się ludzie. Co ciekawe niewielka rzeczka wyznaczała od czasów średniowiecza różne granice administracyjne, ale o tym napiszę innym razem.

Pradolinę Potoku Mikulczyckiego bardzo ładnie widać tu: http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=4243564

Z racji archeologicznych projektów, w których bierze udział GPA w ostatnich tygodniach wiele czasu spędziłem nad Potokiem, w szczególności jego zabrzańskim odcinku. Odbyłem tu kilka mniejszych spacerów wzdłuż pradoliny rzeczki. Niestety jest ona dziś jest w sporej części uregulowana – i nie wieje się już malowniczo, jak zapewne w dawnych czasach wśród łąk, pól i zagajników. Tegoroczna susza mocno nadwątliła też jej leniwy nurt, który tylko po burzach przybierał nieco na sile.

mikule_mezolit
Obozowisko mezolityczne nad Potokiem Mikulczyckim (rys. Ryszard Zdaniewicz)

Niestety nie są to ślady domostw, osad czy grodów, z którymi wielu z nas kojarzy się archeologia. Społeczności końca starszej (paleolitu) i środkowej (mezolitu) części epoki kamienia nie wznosiły jeszcze stałych osiedli, a jedynie czasowe obozowiska z szałasami o lekkich konstrukcjach. Tego typu budynki nie miały szans przetrwać do naszych czasów. Ludzie trudnili się w tym czasie polowaniami na zwierzęta, połowem ryb, uzupełnianym zbieractwem, co sprawiało iż często się przemieszczali  poszukiwaniu nowych łowisk. Jedynymi śladami tychże obozowisk są często tzw. pracownie krzemieniarskie – czyli miejsca, gdzie odkrywane są liczne rdzenie, wióry i odłupki krzemienne stanowiące ślady po miejscach, gdzie myśliwi Ci wytwarzali najprostsze narzędzia służące im np. do zabijania zwierząt (grociki do strzał) czy też późniejszej obróbki mięsa i skóry (skrobacze, nożyki).

peleolit
Zabytki paleolityczne z Zabrza Mikulczyc (źródło:  B. Ginter, Zabrze-Mikulczyce (An Upper Palaeolithic Flint Workshop), Recherches Archéologiques
de 1972, Kraków 1973, s. 7–9)

Pierwsze znaleziska, w postaci drobnych narzędzi, półproduktów i odrzutów krzemiennych w pradolinie Potoku i na brzegach piaszczystych wysoczyzn ją otaczających odkrywano jeszcze w latach 30-tych XX w. Badacze niemieccy wskazywali na liczne punkty w dolinie rzeczki, gdzie poczyniono odkrycia zabytków krzemiennych. W latach powojennych, w trakcie badań archeologicznych prowadzonych na jednym ze stanowisk nad potokiem, na terenie w Zabrza Mikulczyc odkryto około tysiąca różnorakich narzędzi i półproduktów wykonanych z krzemienia, a także miejscowego rogowca (tzw. radiolarytu). Są one świadectwem istnienia tu w przeszłości wyspecjalizowanej pracowni krzemieniarskiej.

Dlatego wszystkim spacerowiczom po pradolinie Potoku Mikulczyckiego pragnę zakomunikować, że ten teren to nie tylko urokliwa przyroda, ale też spory kawał historii, a właściwie prahistorii.

P.S. A propos tej pięknej tutejszej przyrody – polecam Wam urokliwe fotki znad rzeczki wykonane przez przyjaciela GPA – Liska z aparatem, którego fejsbookowy profil serdecznie polecam! 😉

https://www.facebook.com/lisekzaparatem/photos/a.990474751015461/1696042777125318/?type=3&theater

https://www.facebook.com/lisekzaparatem/photos/a.1369633513099581/1316702491726017/?type=3&theater

https://www.facebook.com/lisekzaparatem/photos/a.1369633513099581/1296251017104498/?type=3&theater

Reklamy

O badaniach grodziska w Pniowie (odc. 3)

Podstawowym zadaniem w trakcie prac archeologicznych prowadzonych w obrębie reliktów siedziby rycerskiej jest rozpoznanie poszczególnych elementów tego założenia, na które składały się zwykle: posadowiony na kopcu ziemnym budynek mieszkalno-obronny, relikty umocnień (wał, palisada, fosa) oraz podgrodzie, czyli zaplecze gospodarcze lub mieszkalno-gospodarcze. Właśnie taki plan badawczy przyjęliśmy również w Pniowie.

wieża
Przykładowa wieża rycerska (oprac. R.Z)

Zanim jednak przystąpiliśmy do badań, sam zachowany do dziś kopiec ziemny i jego bezpośrednie otoczenie ‘przeskanowaliśmy’ metodami nieinwazyjnymi, czyli takimi, które pozwalają na uchwycenie pod powierzchnią ziemi ewentualnych śladów działalności ludzkiej, tj. tzw. obiektów archeologicznych. W Pniowie badania te utrudniała bujna roślinność, w szczególności drzewa oraz (niestety!!!) potworne zaśmiecenie tego terenu…

fot.1
Drzewa porastające kopiec ziemny w Pniowie, fot. R.Z.  (jesień 2015)

Jednak wiadomo – kto nie próbuje, ten nie ma 😉 Korzystając z pomocy zaprzyjaźnionych badaczy z Warszawy wykonaliśmy w 2015 roku badania geofizyczne za pomocą urządzenia zwanego magnetometrem. W trakcie tych prac okazało się, że w obrębie samego kopca, a także w jego bezpośrednim otoczeniu znajduje się duża ilość różnej wielkości anomalii podpowierzchniowych. Takie anomalie wystąpiły również na kulminacji stożka ziemnego, gdzie spodziewaliśmy się istnienia reliktów wieży rycerskiej.

magnetyka
Interpretacja anomalii podpowierzchniowych, które wystąpiły w obrębie grodziska w Pniowie (opr. P. Wroniecki, 2015 r.)

Niestety wieloletnie wybieranie piasku ze stoków kopca oraz, jak pokazuje zdjęcie z lat 30-tych XX w. również z jego kulminacji nie rokowały zbyt dobrze. Poza tym, w obrębie kulminacji założono też wykop sondażowy w latach 70-tych, także wiadomym było, że ‘anomalia’ która wystąpiła po jego północnej części to ślad po poprzednich badaniach stanowiska. Sondowanie górnej płaszczyzny wzgórza utrudniał też ogromny dąb, stojący majestatycznie w jego centrum.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ślady niszczenia kopca przez eksploatację piasku (fot. archiwalne)

Wykop (nr 1) założyliśmy zatem, w zachodniej części plateau kopca, gdzie wystąpił ‚rokujący badawczo’ domniemany, podpowierzchniowy ślad po działalności człowieka, tj. jak to archeologowie często mówią: obiekt archeologiczny. W trakcie eksploracji wykopu 1 niestety nie jednak natrafiliśmy na żadne obiekty, stanowiące pozostałości samej konstrukcji wieży rycerskiej. Podobnie w wykopie nr 4 założonym po południowej stronie wierzchołka kopca. Majdan górny kopca zniszczony został przez nieznanej funkcji wkopy współczesne , z tym że przynajmniej jeden pochodzi z krzyża wkopanego tu przez miejscową ludność (na fotografii ten z fragmentami cegieł). Inne mogą się wiązać być może z poszukiwaniem grobu generała szwedzkiego z czasów Wojny 30-letniej, który wg lokalnej opowieści miał zostać pochowany na szczycie wzgórza w przeszłości. Z jednej strony to piękne, że miejsca posiadają swoje legendy, ale niekiedy legendy te mogą mieć fatalny wpływ na zachowanie miejsc historycznych…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Układ warstw zachowany na górze kopca w wykopach nr 1 i 4 (fot. R.Z)

W każdym razie w warstwach wierzchnich wykopów nr 1 i 4 zalegała duża ilość grud polepy (przepalonej gliny), niekiedy z odciśniętymi negatywami po belkach. Stanowią one niewątpliwie materialny dowód istnienia tu budynku mieszkalnego. Wydaje się, iż wykonano go z belek drewnianych w konstrukcji zrębowej, a następnie jego ściany, w celu izolacji obłożono dodatkowo gliną. Wśród grud polepy zalegały również gwoździe żelazne, kliny i inne elementy osprzętu budowlanego, które z pewnością służyły do łączenia ze sobą drewnianych elementów konstrukcji wieży. Co ciekawe, w wykopach na kulminacji kopca oprócz ułamków naczyń średniowiecznych, reliktów zgrzebła służącego do pielęgnacji konia – nie odkryliśmy ani jednego ułamka kafla piecowego. Być może zatem grudy polepy mogły stanowić również relikty prostego, glinianego pieca, który kiedyś ogrzewał wnętrze wieży. Brak kafli, zarówno garnkowych jak też płytowych świadczy też zapewne o tym, że mieszkający tu rycerz nie był zbyt zamożny.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Trudno jednakże określić w jaki sposób wieża uległa destrukcji. Na szczycie kopca odkryliśmy także dotychczas dwa groty bełtu – obydwa od strony południowej – może są one świadectwem tego, że wieża była ostrzeliwana właśnie z tej strony? Jednak nie zachowała się żadna warstwa spalenizny, która mogłaby o tym ewentualnie przesądzić o pożarze. Ceramikę naczyniową (którą odkryliśmy głównie w fosie – o tym w kolejnym odcinku), datować można ogólnie na 2 poł. XIII w. po XV w. Być może wieża zakończyła swoje istnienie w związku z rejzami husyckimi w latach 30-tych XV wieku, a być może została opuszczona i podupadała, bo jakieś nieszczęście przydarzyło się rycerzowi i jego rodzinie. Jaki świat archeologa byłby jednak piękny, jeśli zawsze udawałoby mu się dogłębnie poznać dzieje ludzi, których życie bada. Anglicy określają takie myślenie jako wishful thinking. W punkt! 😉

 

 

Kolejne piękne medaliki odkryte przy starym kościele Św. Bartłomieja w Gliwicach

W wakacje informowałem Was, że do GPA wrócił z konserwacji zestaw zabytków odkrytych w 2017 roku przy starym kościele Św. Bartłomieja w Gliwicach (tu link: https://archeozr.wordpress.com/2018/07/11/z-sobiszowickiej-nekropolii/) W tym roku remontowany był kolejny fragment kamiennego muru przy tej najstarszej gliwickiej świątyni. Podczas prac archeologicznych, głównie dzięki współpracy z wytrawnym gronem zaprzyjaźnionych z GPA poszukiwaczy udało się odkryć m.in. bardzo ciekawy zestaw medalików wykonanych ze stopu miedzi (ukłony dla K. M, L.W. T. Ł!). Medaliki zalegały oczywiście w warstwie cmentarzyskowej i były związane z pochówkami przykościelnymi, głównie z okresu XVII-XVIII w.

ghhh
Medalik ze stopu miedzi

Na chwilę obecną, przed konserwacją dobrze zachowany i czytelny jest niestety tylko jeden egzemplarz. To niewielki medalik jezuicki, pochodzący z okresu XVII-XVIII w. „Jeziucki”, bo na awersie posiada czytelne wyobrażenie Św. Ignacego Loyoli, a na rewersie Św. Franciszka Ksawerego. Obaj byli założycielami zakonu jezuitów i zostali kanonizowani w dniu 12 marca 1622 przez papieża Grzegorza XV.

No cóż za chwilkę zabytki te ruszą w drogę do pracowni konserwacji, gdzie odzyskają zapewne więcej niż odrobinę swojej dawnej świetności. Jak tylko wrócą to postaram się je Wam zaprezentować jako ‚Pierwszym’! 😉 Po opracowaniu trafią oczywiście do gliwickiego Muzeum, gdzie może kiedyś zobaczycie je na jakiejś ekspozycji.

fdf
Spakowane przed drogą

O badaniach grodziska w Pniowie (odc. 2)

Zanim zaprezentuję tu szerzej co odkryliśmy w trakcie prac na grodzisku w Pniowie postanowiłem napisać kilka słów o historii tej górnośląskiej miejscowości oraz jej dawnych właścicieli. Dałem w tekście ciut przypisów do literatury historycznej, z której korzystałem – dla tych z Was, którzy mieliby chęć poszperać głębiej źródłowo 😉

Nie wykluczone, iż osada Pniów mogła powstać już w XIII wieku, być może za panowania potomków księcia opolsko – raciborskego Kazimierza I opolskiego (1211-1230) tj. Mieszka II Otyłego (1230-1246) lub Władysława I opolskiego (1246-1280/81). Książęta znani byli z tego, iż silnie propagowali akcję osadnictwa na prawie niemieckim na terenie Górnego Śląska[1]. Osada powstała na terytorium podległym kasztelani toszeckiej, wzmiankowanej po raz pierwszy w 1222 r.[2]

pniów_wrede
Fragment mapy Christiana Friedricha von Wrede z lat ok. 1747-53 (zbiory: Staatsbibliothek zu Berlin)

Pierwsza wzmianka historyczna o Pniowie zawarta jest w dokumencie sporządzonym w 1256 roku, z którego wynika, że wsie Kotliszowice, Łubie, Paczyna, Pniów, Pyskowice i Sarnów, Kemczowice(?) i Ligota należały do parafii Św. Pawła w Pyskowicach[3]. Dokument ten uważany jest wprawdzie za falsyfikat z przełomu XIII/XIV w., ale z pewnością wymienione w nim osady musiały już istnieć wcześniej, że zostały przez pisarza uznane za tak stare, że ich wymienienie nie budziło wg. fałszerza podejrzeń. Świadczyć to może o tym, iż wszystkie osady, w tym Pniów mają metrykę sięgającą przynajmniej połowy XIII wieku. Kolejna, ale pewna już wzmianka o Pniowie pochodzi z księgi fundacyjnej biskupstwa wrocławskiego Liber fundationis episcopatus Vratislaviensis z około 1305 r., gdzie osada wymieniona została po nazwą Pnow[4].

Jeśli chodzi o źródła historyczne epoki średniowiecza w spisie świętopietrza archidiakonatu opolskiego w 1447 r. jako Penaw[5]. W tym czasie istnieć musiał tu być może już kościół. (o kościele Św. Wacława w Pniowie nie będę tu pisał, bo esencję znajdziecie tutaj (polecam!): http://malanowicz.eu/mm/pasje/architektura/kosciolki/Pniow/Pniow.htm )

Niestety nie zachowały się żadne średniowieczne wzmianki dotyczące przejścia osady w Pniowie z rąk książęcych w ręce prywatnego właściciela ziemskiego. Zapewne jednak w XIV wieku wieś znajdowała się już w rękach lokalnego rycerstwa.

Prezentacja1Herb rodziny Šilheřovsky

Więcej wzmianek o Pniowie pochodzi z okresu nowożytnego. Część Pniowa była przed rokiem 1524 własnością Martina Szylerowskiego (Šilheřovský), gdyż w tym roku jego spadkobierczynie dokonały podziału spadku, a grunty przy Pniowie przypadły wraz z Pławniowicami jego starszej siostrze Nezie (Anezka)[5]. Rodzina Šilheřovský po raz pierwszy pojawia się w źródłach pisanych w 1459 r. jako właściciele wsi Šilheřovice k. Opavy na Śląsku opawskim (Mikuláš Šilheřovský) [6]. Mikuláš Šilheřovský w 1477 r. pisze się jako właściciel Chechła k. Gliwic[7], podobnie jak w Melichar Šilheřovský  w 1515 r[8]. Zapewne rodzina ta była już w tym czasie właścicielem lub współwłaścicielem wsi, a być może również fundatorem kościoła, który zbudowano w Pniowie w 1506 r.[9]

Prezentacja2
Herb rodziny Dluhomil

W 1560 roku Jan Dluhomil (starszy) z Bierawy kupił majątki Pniów i Pławniowice[10]. Zmarł on w 1562 roku, jednak wiadomo, że majątki te przejął jego syn Jan młodszy. W 1613 roku jako właściciel Pniowa występuje Henryk Larisch z Naczęsławic, a w 1679 jako właściciel wymieniony został Wacław Larisch. Ten sam Wacław Larisch wymieniony został jeszcze raz jako kolator kościoła w Pniowie w 1687 roku wraz z Krzysztofem Holly. Kolejnym znanym właścicielem był Bolesław Antoni Czornberg von Gallowitz, pełniący w latach 1720-1723 obowiązki pisarza ziemskiego. Zmarł on 12 lipca 1728 roku.

331
Fragment mapy Christiana Karla Augusta Ludwiga von Massenbacha z ok. 1796-1806 (zbiory: Staatsbibliothek zu Berlin)

Około 1770 r. majątki pniowskie przejął generał pruski Hans Benedikt von Groeling, który zbudował w Pniowie pałac w stylu późnobarokowym[11]. Był to budynek murowany z cegły, potynkowany, wzniesiony na planie prostokąta, dwukondygnacjowy, nakryty dachem mansardowym z lukarnami. Fasada pałacu była dziewięcioosiowa z ryzalitem zamkniętym trójkątnym przyczółkiem, poprzedzonym filarowym podcieniem z tarasem u góry. Elewacja tylna również dziewięcioosiowa. Wnętrza były w układzie dwutraktowym, z sienią na osi. Fasady zachowały ślady podziałów pilastrami, gzymsu wieńczącego oraz obramień okiennych.

Palac_1088459_Fotopolska-Eu
Pałac w Pniowie ok. 1930 r. (źródło: Oberschlesien im Bild, 1933, nr 13)

Pałac w Pniowie przechodził różne koleje losu. Syn fundatora Leopold von Groeling już w 1819 r. sprzedał posiadłość. Kolejni właściciele Pniowa przebudowywali rezydencję, m.in. w 1840 i 1880 r. Podczas tej ostatniej od północy dołączono do pałacu niewielką oficynę. Ostatnim właścicielem pałacu była rodzina Staroste, aż do jej kresu jej świetności w 1945 roku. Pałac uszkodzony w trakcie działań wojennych w czasach Polski Ludowej nie został odbudowany. Państwowe Gospodarstwo Rolne wykorzystywało jedynie budynki gospodarcze dawnego folwarku. W latach 90-tych XX wieku podobnie jak w całej Polsce miejscowy PGR został zamknięty. Od tamtej pory obiekt niszczał, a w chwili obecnej jest ruiną… i aż żal patrzeć jak to obecnie wygląda…

P.S. Dziękuję dozgonnie AK za pomoc w tłumaczeniach, a RH za wsparcie kartograficzne!

P.S.2 Jeśli ktoś z Państwa znalazłby jeszcze jakieś ciekawe źródła historyczne dotyczące Pniowa (a w szczególności dotyczące średniowiecza) i chciałby się nimi podzielić, to będę wdzięczny za wszelaką pomoc w tej dziedzinie 😉 Proszę pisać tu, w komentarzach na mojej stronie – nie na Fejsbooku, Linkedinie, etc.

Przypisy:

[1] Jerzy Rajman, Mieszko II Otyły książę opolsko-raciborski (1239-1246), „Kwartalnik Historyczny”, r. 100, nr 3, Kraków 1993, s. 19-41.; Wojciech Dominiak,Ostatni władca Górnego Śląska – Władysław I, pan na Opolu i Raciborzu (1225-1281), Racibórz 2009.

[2] Codex Diplomaticus Silesiae, T.3, wyd. K. Melczyński, Wrocław 1964, nr 269.

[3] Schlesisches Urkundenbuch. Bd. 3: 1251-1266, wyd. I. Winfried, Köln 1984); I. Panic, Historia osadnictwa w księstwie opolskim we wczesnym średniowieczu, Katowice 1992, s. 89.

[4] Liber Fundationis Episcopatus Vratislaviensis, wyd. H. Markgraf, J. W. Schulte, (w:) Codex Diplomaticus Silesiae, T.14 , Breslau 1889.

[5] Die Rechnung den Peterspfennig im Archdiakonat Oppeln 1447, wyd. H. MARKGRAF, (w:) „Zeitschrift des Vereins für Geschichte Schlesiens”, Bd. 27, 1893, s. 367-368.

[6] J. Chrząszcz, Die Landbuecher von Oppeln Ratibor [w:] Oberschlesische Heimat, Band X, Oppeln, 1914, s. 127.

[7] J. Pilnaček, Rody Stareho Slazska, Brno 1991, s. 1086.

[8] Codex Diplomaticus Silesiae, T.6, Breslau 1865, s.304.

[9] F. Triest, Topographisches handbuch von Oberschliesen. Breslau 1865, s. 532.

[10] F. Triest, op. cit. s. 509.

[11] R. Sękowski, Herbarz szlachty śląskiej, tom II, Katowice 2003, s. 45.

[12] Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, powiat gliwicki, t. VI, z. 5, Warszawa 1966.

 

 

O badaniach grodziska w Pniowie (odc. 1)

W górnośląskiej miejscowości Pniów, w malowniczej otulinie starych drzew i wijącego się strumienia zachował się piękny kopiec ziemny, na którym niegdyś wzniesiona została wieża lokalnego rycerza. Miejsce to, ze względu na swoją urodę i tajemniczość sprawiło, iż w 2015 roku podjąłem się misji jego zbadania. W tym roku właśnie zakończyłem kolejny sezon badań tego obiektu. Postanowiłem więc podzielić się z Wami w kilku odcinkach informacjami o tym ciekawym miejscu.

bty
Widok na grodzisko od południa – luty 2018 r. (fot. R. Zdaniewicz) 

Na początek postanowiłem przybliżyć Wam historię badań tego ‘kopca grodowego’, jak określano go niegdyś w prasie i literaturze.

Zainteresowania kopcem ziemnym w Pniowie sięgają lat 20-tych XX wieku. W dokumentach archiwum Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu zachowała się informacja, iż w dnu 24.05.1927 r. w trakcie rozkopywania kopca odkryto skorupy, które przekazano następnie do zbiorów tegoż Muzeum (Altschesische Blatter, nr 4, r.1927, s 62). Kopiec był wówczas niszczony wybieraniem piasku przez lokalną ludność.

4
Czy tak mogła wyglądać wieża rycerska w Pniowie? (rys. R. Polaczkiewicz)

W 1931 roku pagórek został zmierzony i opisany przez P. Scheitz’e. Podczas wycieczki terenowej wykonał on również fotografię kopca. Efektem tej wyprawy był artykuł pt. „Burghügel von Pniow, który ukazał się w dniu 3.10.1931 r. na łamach górnośląskiego Oberschlesischer Wanderer (Oberschlesischer Wanderer, 3-4.X.1931 (nr 232). Autor w romantyczny sposób opisał tu otoczenie i domniemany wygląd grodziska – sami poczytajcie 😉

Kopiec grodowy z Pniowa
Zielonozłoty świt. Poprzez gałęzie błyszczy w świetle słońca zielona łąka. Za nią wznosi się, umieszczona między drzewami, starożytna budowla, drewniany kościół z Pniowa, szeroko znana ze swoich pięknych malowideł z roku 1506.
Przed nami leży stara wieś, gdzie zachowało się całkiem sporo z minionego czasu.
Także w gęstym zagajniku, w którym się znajdujemy, wychodzi nam napominająco na spotkanie przeszłość. Między pniami wynurzają się cieniste zarysy. Teraz jesteśmy całkiem blisko. Niezwykły widok ukazuje się naszym oczom. Pośrodku lasu wznosi się stromy kopiec o regularnej, okrągłej formie, gęsto porośnięty świerkami, brzozami i innymi drzewami liściastymi. Nie rośnie tu ani poszycie ani jedno źdźbło trawy, tak gęsto zamyka się dach liści nad nim i przylegającym doń terenie. Z tego powodu ukazuje kopiec całkowicie ciemny kolor ziemi i sprawia prawie widmowe wrażenie. Wznosi się on przed nami na 5 do 6 metrów, przy średnicy około 20 metrów. Naokoło kopca rozciąga się podkowiasto mocny, jeszcze dziś czytelny wał, który jest otwarty w stronę doliny strumienia. Rzadko zdarza się, że kopiec grodowy jest tak dobrze zachowany jak ten z Pniowa, jako że tu mamy do czynienia właśnie z kopcem grodowym.
Jak wszędzie w takich miejscach, gdzie stoją kopce grodowe, kopcem owładnęła legenda. Jako że pamięć o jego prawdziwym przeznaczeniu zatraciła się prawie całkowicie wśród ludności na przeciągu stuleci, pozostało jedynie wspomnienie o wojnie, śmierci i grobie. Wojna trzynastoletnia odcisnęła się ze swoimi strasznymi okropnościami i aktami przemocy tak mocno w pamięci ludności, że prawie w każdej wsi przypominają o niej legendy. Także i w Pniowie. Tu mieli obozować Szwedzi, którzy oblegali Gliwice. Podczas swoich bitew stracili pewną liczbę żołnierzy i także jednego ze swych generałów. Został on pochowany w Pniowie i nad jego grobem usypany został wielki kopiec, ten sam, o którym opowiadamy. Dlatego też wcześniej miał także stać na kopcu drewniany krzyż. I kiedy jesienią w dolinie łąk podnoszą się mgły i księżyc świeci bladym światłem wśród pni lasku, pojawia się na kopcu zjawa zmarłego generała szwedzkiego. Niespokojnie kroczy cień tu i tam, a kiedy wiatr zgina gałęzie, często słyszy się jęki i westchnienia. Zmarły nie może odnaleźć spokoju. Musi on jeszcze dziś pokutować za popełnione okrucieństwa.
Lasek, w którym leży kopiec, jest w języku ludowym zwany „Smug”. Kopiec pochodzi ze średniowiecza i to z XIII albo XIV wieku, co potwierdzają fragmenty naczyń, które się na nim znajduje. Był to czas, w którym pod wpływem niemieckich osadników na Śląski zaczęły się rozpowszechniać niemiecki zwyczaj i obyczaje. Na kopcu stała kiedyś mocna wieża, która zabezpieczona była płotem palisadowym. Jako dalsza osłona służyły wał i fosa. Od kopca prowadził lekki drewniany most na drugi brzeg strumienia. Strumień, który dziś jest prawie zupełnie wyschły, mógł zostać przegrodzony tamą, tak, że kopiec ze wszystkich strony był niedostępny. Przeciwko silniejszym bandom wojennym taki mały gródek nie mógł się długo opierać, ale przeciw napadom wrogo nastawionych sąsiadów albo przy wrogich wyprawach rabunkowych, podczas których nie można było się dłużej zatrzymywać na oblężenia, dostarczał wystarczającej obrony. W wieży na kopcu mieszkał szlachcic ze swoją rodziną. Budynki gospodarcze i domy mieszkalne czeladzi stały na przylegającym terenie. Także w Pniowie miało jeszcze w latach 80tych ubiegłego stulecia na polu, które leży na południe od lasków, stać kilka domów mieszkalnych. Przecież i dzisiejsze zabudowania majątku położone są całkiem blisko. Majątek i także kopiec należą do właściciela dobra rycerskiego Staroste.
Tam, gdzie dziś jest las, był kiedyś otwarty teren. Las czyniłby obronę gródka niemożliwą. Kto mieszkał na kopcu, kiedy i gdzie gródek został zniszczony albo czy został on porzucony z uwagi na popadnięcie w ruinę – kto to wie? Nie informuje o tym żaden dokument.
O historii Pniowa wiadomo niewiele. Ale już z głównej ulicy wsi widać pokryty słomą barak, który swoimi wymiarami odpowiada domom,[fotografia: Kopiec grodowy z Pniowa. Widok z zachodu], które w Opolu zostały odkopane pod zamkiem piastowskim, a więc zapewnie ma on naprawdę robiący wrażenie wiek. W dokumentach Pniów wymieniony jest po raz pierwszy w roku 1256 i to jako należący do okręgu parafialnego Pyskowice. Drugi raz pojawia się Pniów w Liber fundationis episcopatus Wratislaviensis, czyli rejestrowi (księdze uposażenia – GŻ) biskupstwa wrocławskiego, który powstał około roku 1310. Pisze tam: „W Pniowie są 23 łany płacące wiardunki.” A zatem w Pniowie było 23 łanów płacących czynsz.
W raporcie z wizytacji biskupiej z roku 1679 według Dra Johannesa Chrzascza o Pniowie mówi się co następuje: „W Pniowie mieszka sześciu szlachciców. Kościół został zbudowany w roku 1506 z drewna, na ścianach nie ma ozdób, a podłoga jest częściowo wyłożona cegłami, a częściowo deskami. Zakrystia i dzwonnica są z drewna. Patronem jest Wacław von Larisch, katolik, ale gwałtownik. Proboszczem jest Krzysztof Mento z Dobrodzienia, lat 29; jest dość uczony, ale winien jeszcze więcej czytać książki. Nauczycielem jest Jan Burosz”.Ród szlachecki von Larisch pojawia się mniej więcej w tym samym czasie na Śląsku austriackim i to w księstwie cieszyńskim. Według herbarza Sibmachera nie jest wiadomy, skąd przybyła tu ta rodzina. Może ich siedzibą rodową był Pniów. Na herbie rodziny von Larisch widnieją dwa sierpy, a między nimi przełożone przez koronę berło.   Obecność innych szlachciców można zapewne wytłumaczyć tym, że majątek z biegiem czasu poprzez małżeństwo i dziedziczenie ulegał podziałowi. Wieża na kopcu w tym czasie była na pewno już niezamieszkała. Pniów leży za nami w dolinie. Rzucamy jeszcze spojrzenie z góry. Ale wsi już nie widać. Tylko las z ukrytym w nim kopcem pozdrawia z oddali i szumi starą pieść z minionych lat.
P. Scheitza (tłumaczenie z oryginału Grzegorz Żabiński)
2
Kopiec grodowy w Pniowie, fotografia od zachodu, (fot. P. Scheitza, 1931 r.)

Na załączonym do artykułu zdjęciu widać, iż górna część plateau kopca była już wtedy w dużej mierze ‚ścięta’ i zniwelowana…

W 1968 r. Decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków kopiec został wpisany do rejestru zabytków – nr rej. C/960/68. Pierwsze badania weryfikacyjne w obrębie kopca przeprowadzono dopiero w 1970 roku. Pracami tymi kierowali Z. Bagniewski i E. Tomczak (Z. Bagniewski, E. Tomczak, Z badań grodzisk średniowiecznych powiatu gliwickiego, Zeszyty Gliwickie, t. IX, 1972, s. 208-209). Dokonano wówczas pomiarów kopca, wykonano poglądowy plan oraz założono wykop sondażowy w celu potwierdzenia istnienia nawarstwień kulturowych na szczycie stożka. W opisie grodziska zaznaczono, iż położone ono jest tuż przy krawędzi doliny małego strumienia i powstało na skutek oddzielenia części terasy przez przekopanie pierścieniowatej fosy. Kopiec przy podstawie miał mieć wymiary 21 i 24 m, a na szczycie ok. 9 m, i wznosić się powyżej doliny strumienia na ok. 6,5 m. W trakcie eksploracjo wykopu sondażowego natrafiono na warstwę kulturową o miąższości od 40-60 cm, w której natrafiono na pojedyncze fragmenty ceramiki, grudki polepy i ułamek cegły gotyckiej. Na podstawie badań sondażowych i prospekcji terenowej określono, iż kopiec pierwotnie stanowił grodzisko stożkowate z okresu XIII/XIV w. Autorzy prac zaznaczyli jednak, iż od strony wschodniej i północnej grodzisko było w dalszym ciągu niszczone wybieraniem piasku, czego dowodem są znaczne ubytki widoczne na stokach kopca.

3
1. Pniów. Widok grodziska od północnego-wschodu (fot. Z. Bagniewski, 1970 r.) 2. Pniów – schematyczny plan grodziska (wyk. Z. Bagniewski, E. Tomczak, 1972 r.)

Stanowisko zostało ponownie zweryfikowane jako grodzisko stożkowate w trakcie prac związanych z Archeologicznym Zdjęciem Polski (AZP) w 1983 roku. W trakcie tych prac na powierzchni nie natrafiono jednak na żadne zabytki archeologiczne. W 2002 r. dokonano pomiarów geodezyjnych stanowiska, wykonano również plan warstwicowy oraz rzut aksonometryczny grodziska (J. Błaszczyk, J. Pierzak, Grodziska średniowieczne na ziemi gliwickiej. Najnowsze prace ewidencyjno-pomiarowe i weryfikacyjne, (w:) Rocznik Muzeum w Gliwicach, t. XVIII, 2002, s. 352).

5
Rzut aksonometryczny grodziska w Pniowie (aut. J. Błaszczyk, 2002 r.)

Kontynuacja prac na grodzisku miała miejsce w latach 2015, 2016 i 2018 – ale o tym opowiem Wam w następnych odcinkach 🙂

RZ

Czy w Gliwicach Czechowicach istniała siedziba rycerska?

W ostatnim czasie byłem trochę milczący na moim blogu – ale pochłonąłem się do reszty odkrywaniem reliktów kościoła Św. Jerzego w Gliwicach Czechowicach 😉 Trochę postaram się nadrobić, pisząc o niezwykle dla mnie ciekawym wzgórzu znajdującym się tuż obok miejsca, gdzie budowano przez wieki kolejne czechowickie kościoły parafialne.

mpa 1817
Fragment mapy terenowej Czechowic z 1817 r. (źródło: Państwowe Archiwum w Katowicach, Oddział w Gliwicach)

Regularny, owalny kształt wyniesienia, o którym piszę (tu link do mapki ze skaningu laserowego powierzchni tego terenu na portalu http://www.geoportal.pl: http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=4056740) sugerował, iż może to nie być forma terenowa ukształtowana w zupełności przez naturę, lecz również przez działalność człowieka. Trudno jednak w tym momencie przesądzić jak duża była ingerencja ludzka w kształt tego pagóra. U jego podnóża, od południa wije się malowniczo niewielki strumień, do którego spływają głębokimi naturalnymi  parowami wody z okolicznych, położonych wyżej pól. Sprawia to, że cały pagórek jest mocno eksponowany terenowo. Niestety od północy w XIX wieku zbudowano linię kolejową, drogę oraz wiadukt nad torami. Wiadukt rozebrano w ostatnim dziesięcioleciu, a jego pozostałości zepchnięto właśnie na północny stok  omawianego przez mnie wzgórza, zasypując obniżenie terenu, które ograniczało go również z tej strony.

Ale dosyć o morfologii terenu. Po solidnym wykarczowaniu terenu okazało się, że na powierzchni wzgórza, w kretowinach oraz wykrotach po usuniętych krzewach zaległo kilkadziesiąt ułamków ceramiki późnośredniowiecznej oraz grudek polepy (przepalonej gliny – być może stanowiącej niegdyś fragmenty ścian, klepiska czy np. konstrukcji pieca). To sprawiło, że teren ten zainteresował mnie jeszcze bardziej. Wspomniane zabytki sugerowały, że teren ten był już w średniowieczu zasiedlony. Forma terenowa wskazywała natomiast, że stać tu mogła może siedziba miejscowego posiadacza ziemskiego – rycerza. Od XIII w. siedziby takie wznoszono właśnie na tego typu naturalnych wzgórzach bądź sztucznie usypanych kopcach ziemnych. W dodatku w odległości niecałych 50 m na wschód istniał już w średniowieczu kościół (patrz: mapka z 1817 r.). Zapachniało więc porządnym, późnośredniowiecznym siedliskiem.

img_20170902_1208101.jpg
Ułamek naczynia późnośredniowiecznego z powierzchni wzgórza

Idąc za ciosem postanowiłem założyć wykopy sondażowe, aby potwierdzić robocze koncepcje.  Pierwszy  z wykopów pokazał, w części centralnej pagóra pokazał, iż część ta terenu jest niewątpliwie zniszczona współczesnymi wkopami śmietniskowymi, w których znaleźć można emaliowane garnki czy niepotrzebny zestaw strojów roboczych. Co ciekawe, we wkopach, pośród wspomnianych ‘peereli’ zalegały również ułamki naczyń późnośredniowiecznych, sporo grudek polepy, z odciskami gałęzi(?), pojedyncze ułamki kafli o zdobionym licu oraz liczne kute gwoździe żelazne. W wykopie zalegał również zabytek, który można wiązać zapewne z uzbrojeniem średniowiecznym, a mianowicie boczna tarczka kordu, która zabezpieczała rękę w trakcie walki (tu ukłony dla Krzyśka za pomoc w interpretacji!).

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kolejny wykop, już pozbawiony oznak ingerencji z ostatniego półwiecza pokazał jednak, że cała ‘esencja kulturowa’ związana z osadnictwem późnośredniowiecznym zalega tutaj już w warstwie czarnej próchnicy, tuż pod powierzchnią. Miejscami warstwa ta ma 20 cm, miejscami w nieckowatych przegłębieniach (może reliktach po zabudowie innych obiektach gospodarczych) dochodzi do 40-50 cm. To właśnie w niej wystąpił w miarę homogeniczny chronologicznie zbiór zabytków – ułamki naczyń, gwoździe oraz baaa… średniowieczna monetka srebrna, tzw. brakteat. Co znaczy wykrywacz metali i dobry jego operator wspomagający eksplorację! 😉 (chłopaki dziękuję!)

IMG_0455
Srebrny brakteat, 1 poł. XV w.

No tak – ale zabytki zabytkami – ale gdzie relikty zabudowy? Na obecnym etapie badań trudno coś stwierdzić konkretnego na ten temat. Jest to zasadniczy cel dalszych badań. Obserwacja układu nawarstwień w wykopie przy wschodniej krawędzi wyniesienia (wykop 2) może sugerować jednak, że być może stał tu drewniany budynek, którego konstrukcja po zniszczeniu (może spaleniu, bo miejscami w warstwie zalegały węgle drzewne) rozłożyła się, tworząc grubą warstwę szczątek organicznych. Budynek ten wzniesiono tu być może po uprzednim wyrównaniu terenu bezpośrednio na powierzchni lub lekko wkopano w ziemię ustawiając go na kilku kamieniach.  Kamienie, zalegające na dnie warstwy w wykopie 2 są może reliktem takiego rozwiązania. To jednak potwierdzi się zapewne dopiero po odsłonięciu większej parti terenu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Nie wykluczone również, że część reliktów zabudowy, szczególnie jeśli obejmowała ona partie terenu przy krawędzi  pagórka mogła zostać bezpowrotnie zniszczona. Erozja terenu w kierunku doliny potoku lub parowów, otaczających od wschodu i zachodu wzgórze, którymi od wieków w jego kierunku spływała woda  wydaje się oczywista.

W tym roku badania w Czechowicach dobiegły już końca. Wiele zagadek tego miejsca poczeka na kolejny sezon badawczy. Przede wszystkim ta największa – czy stała tu kiedyś siedziba rycerska? Wyczytałem w literaturze historycznej regionu, że w 1404 r.  Mikołaj i Zbrosław z Czechowic byli świadkami na dokumencie ks. toszeckiego Bolesława   (za: J. Horwat, Księstwo bytomskie i jego podziały do końca XV w.) – ale tą informację muszę jeszcze potwierdzić. Położenie terenowe, o którym pisałem oraz niektóre zabytki kultury materialnej mogą wskazywać, że w późnym średniowieczu istniało tu coś więcej niż zwykła chałupa wiejska, np. ułamki zdobionych kafli piecowych, na które nie stać było z pewnością pośredniego chłopa, przypuszczalny fragment broni białej czy  monetka srebrna. W przyszłym sezonie planuję tu wykopy o większej powierzchni, aby z szerszej perspektywy zobaczyć to i owo.

Na razie czas na Pniów, ale o tym wkrótce! 😉

Z szobiszowickiej nekropolii

Praca, praca, praca. Ale oczywiście najlepsza taka, którą się lubi 😉 Zakończyłem  właśnie opracowywanie dokumentacji, no i oczywiście zabytków, które w tamtym roku odkryte zostały podczas remontu muru przy starym kościele Św. Bartłomieja w Gliwicach Szobiszowicach. Wszystkie zabytki spoczywały w tzw. warstwie cmentarzyskowej, związanej z użytkowaniem nekropoli przez wieki.

werner
Kościół Św. Bartłomieja na tablicy z dzieła „Topografia Śląska” Friedricha Bernarda Wernera z 2. poł. XVIII w.
(zbiory Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego)

Jakiś czas temu prezentowałem już najciekawszy zabytek z tego zbioru – piękny medalik ukazujący Św. Michała Archanioła depczącego i przebijającego lancą szatana. Na rewersie zabytku widnieje krzyż zbliżony do maltańskiego z literami „F” i „P” na ramionach. Medalik ten wiązać można najpewniej z jednym z bractw św. Michała Archanioła działających w czasach nowożytnych (XVII-XVIII w.).

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Inny ciekawy medalik, z wyobrażeniem kobiecym niestety nie zachował się tak dobrze. Na jego awersie, po obu stronach stylizowanej kobiecej postaci stojącej widnieją napisy „ST MARIA” oraz enigmantyczny „DL(?) WARH(?)A”. Druga część zapisu nie mówi niestety zbyt wiele, stąd mój problem z dokładną identyfikacją zabytku. Na rewersie medalika przedstawiono monstrancję, co wskazuje może, iż zabytek związany jest z kultem Matki Boskiej, a nie którąś ze świętych kościoła katolickiego o tym imieniu. Ale pewności nie mam. Może pomożecie? 😉 Sam kształt i forma medalika wskazuje raczej na jego XIX lub XX- wieczną metrykę.

 

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W trakcie badań również inne ciekawe nowożytne dewocjonalia. Przede wszystkim są to krzyżyki, z przedstawieniem Jezusa Chrystusa wykonane ze stopu miedzi, które niegdyś wkładano zmarłym do grobów. Obok krzyżyków wśród zabytków znajdują się również elementy stroju, w postaci guzików czy sprzączki do pasa.

św.Bartłomiej_inw. met_09Interesujące, choć związane już z okresem najnowszym i latami 1874-1924 jest zestaw monet pruskich – fenigów oraz jednej monety węgierskiej. Wydaje się, iż monety te związane są z wielowiekową tradycją wkładania zmarłym do grobów tzw. oboli zmarłych. Ten obrządek pogrzebowy nawiązywał do postaci Charona, który wg mitologii antycznej przewoził dusze zmarłych rzeką Styks do Hadesu. Wsunięcie zmarłemu do ust lub do ręki drobnej monety, miało sprawić, iż zmarły posiadał zapłatę za przeprawę duszy w zaświaty.

św.Bartłomiej_inw. met_13

Enigmatyczny, w kontekście cmentarzyska przykościelnego jest okaz wpinki żelaznej WHW (Winterhilfswerk) z trzeciej wojennej pomocy zimowej zorganizowanej pod hasłem „Dzień Policji” na terenie Niemiec 14.i 15. lutego 1942 ( > tu ukłony dla Toma za pomoc w identyfikacji <). Cmentarz to w końcu miejsce publiczne – a historia pokazuje, że rożne rzeczy wkładano i wkłada się dalej do grobów zmarłym, a i różne rzeczy też gubiono tu zapewne przez przypadek. (P.S. w dzisiejszych czasach ponoć do trumny wkłada się również telefony komórkowe – chyba wolę tego nie komentować… choć z perspektywy archeologów, powiedzmy z XXV w. którzy będą badali cmentarze z XXI w. może to będzie nieocenione źródło do datowania pochówków?)

Bartłomiej - ceramika tablica1A na koniec to czego chyba żaden nie-archeolog, choć pewnie również szerokie grono uprawiających ten zawód zwykle traktuje bardzo ‘powierzchniowo’ – ułamki naczyń i kafli piecowych. Podobnie jak inne zabytki również znalazły się w warstwie cmentarzyskowej. Co ciekawe są to zarówno ułamki dzbanów jak też talerzy – czyli naczyń używanych na co dzień na stole i w kuchni.  Trudno określić w jaki sposób trafiły one na cmentarz przykościelny.

Wszystkie zabytki przekazane zostaną do zbiorów Działu Archeologii Muzeum w Gliwicach.

P.S. Ukłony dla Lesia za pomoc w badaniach 😉