Blog badawczy

Nad Mikulczyckim Potokiem (cz.2)

W dolinie Potoku Mikulczyckiego, oprócz śladów pobytu łowców paleolitycznych i mezolitycznych odnaleźć można również bliższe naszym czasom obiekty świadczące o ciekawej przeszłości, w której ciąg wplatane były nurt i brzegi tej niewielkiej dziś rzeczki. Podczas jednej z moich wędrówek wzdłuż jej biegu natknąłem na stojący do dziś w polach przylegających do zabudowań podgliwickiego Czekanowa budynek murowany.

Ortofotomapa: https://www.google.com/maps/@50.3442529,18.7377528,416m/data=!3m1!1e3

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Zbudowany z kamienia polnego i cegły obiekt właściwie jest już dziś niestety kompletną ruiną, dodatkowo bardzo zaśmieconą… Wiedziony potrzebą badawczą sięgnąłem do Katalogu Zabytków Sztuki w Polsce, skąd dowiedziałem się, że budynek ten oznaczono jako dawny młyn, wzniesiony w XVII stuleciu, a następnie przekształcony i przebudowany w kolejnych wiekach. Zapewne był on w przeszłości częścią folwarku, rozbudowanego w XIX w. za sprawą rodziny von Raczeck, która wzniosła w Czekanowie swój pałac rodowy. Pałac i towarzyszący mu majątek został zamieniony w latach powojnenych w PGR, co sprawia iż w okolicznym krajobrazie rządzą dekadenckie widoki znane z innych pokołchozowych przestrzeni, po upadłych w początkach lat 90-tych XX w. tego typu majątkach państwowych.

skany@muzeumslaskie.pl_20190102_130143_0002
Młyn na fotografii archiwalnej z lat 60-tych XX w. (źródło: Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, t. VI, z.5, Warszawa 1966)

Wracając jednak do młyna. Umierający dziś w zapomnieniu budynek niczym nie manifestuje dawnej swojej funkcji. Relikty uciętych naściennych instalacji wskazują, że w czasach ’słusznie minionych’ korzystano jeszcze z jego wnętrza, zapewne w celach mieszkalnych lub magazynowych. W latach 60-tych XX w. budynek nie wyglądał jeszcze tak źle. Przykryty był wówczas wyglądającym solidnie naczółkowym dachem, do wejścia na wysokości pierwszego piętra prowadziła drewniana klatka schodowa, malowniczo wkomponowana w kamienne przyziemie. Budynek miał swoją „magię” 😉

SBB_IIIC_Kart_N 15060_Band 2_Blatt 26_Mikulczyce
Młyn w Czekanowie na fragmencie mapy Christiana Friedricha von Wrede z lat ok. 1747-53 (zbiory: Staatsbibliothek zu Berlin)

Kierowany tą „magią” poszperałem w poszukiwaniu odleglejszej historii tego miejsca. Zerknąłem tu do niezastąpionych map Christiana Friedricha von Wrede. W Czekanowie w połowie XVII wieku istniał dwór, na południe od którego rzeczywiście istniało koło wodne! Zastanawiający jest tu jednak również widniejący obok napis „Hammer”. Czy świadczy on o tym, że trzy stulecia temu w budynku tym istniała mała hamernia, w której napędzany wodami Potoku Mikulczyckiego młot nadawał kształt żelaznym wytopom. Wydaje się to prawdopodobne. Taka manufaktura nie byłaby bowiem niczym szczególnym dla ziem Górnego Śląska, bo podobne istniały z pewnością na innych rzekach regionu – Małej Panwi czy Bierawce. Tak czy owak szkoda, że obiekty takie jak ten czekanowski, być może najstarsze namacalne świadectwa wielowiekowego przemysłowego charakteru naszego regionu  straszą dziś bezsilnością i zapomnieniem…

Reklamy

Świątecznie

Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele, Współpracownicy, Klienci, niech te Święta upłyną Wam w spokoju, radości i wzajemnej życzliwości, a Nowy Rok przyniesie wiele nowych wyzwań i równie wspaniałych osiągnięć, ale przede wszystkim dużo uśmiechu i pogody ducha na codzień!

Wszystkiego dobrego!

Radek Zdaniewicz

skrzat

Butelka z historią

Archeologia jest niesamowita, a ziemia kryje jeszcze tak wiele… Ciekawe ile razy w życiu jeszcze mnie zaskoczy, ile razy będę stał i obserwował jakąś dziurę w ziemi, a chwilę później będzie ona już dla mnie miejscem archeologicznie uświęconym, gdzie odkryłem jakiś niesamowity okruch naszej przeszłości. Normalnie jak w wierszu Wystana Hugh Audena:

„Szpadel archeologa

Przebija się w głębie z dawna

Opustoszałych domostw,

wydobywa spod ziemi świadectwa stylów życia,

o których nikomu dzisiaj nawet by się nie śniło (…).“

(za: Wystan Hugh Auden, „Archeologia”, 44 wiersze, wybór, tłum. Stanisław Barańczak, Kraków 1994).

Górnośląski Pszów. Chłodny i śnieżny grudniowy poranek. Koparka leniwie podnosi łychę, by odsłonić kolejny fragment wykopu pod nowo budowaną kanalizację. Ziemia pełna żużla i gruzu, podbudowy lokalnej dojazdówki do posesji. Nagle w tym całym marasie coś przebija, kłuje w oczy szklistą zielenią… butelka. Trochę wody, szmatka… i po chwili oczom ukazuje się jakiś napis… Apotheker Ignatz Frank Loslau O/S.

IMG_0003

Z pozoru zwykła na pierwszy rzut oka butelka okazała się być pięknym świadectwem historii. To wspaniałe kiedy archeologowi udaje się powiązać jakiś przedmiot z konkretną osobą z przeszłości (o czym już kiedyś pisałem, przy okazji obrączki z Gliwic Czechowic). Dzięki pomocy i życzliwości p. Sławomira Kulpy, Dyrektora Muzeum w Wodzisławiu Śląskim, o którym śmiało mogę powiedzieć, że jest wielkim pasjonatem lokalnej przeszłości dowiedziałem się o tym znalezisku bardzo wiele! Okazało się, że znalezisko jest butelką niezwykłą, butelką z historią… historią, o której możecie poczytać w świetnym artykule p. Sławomira, który ukazał się na łamach Gazety Wodzisławskiej. Lekturę oczywiście serdecznie polecam! Artykuł znajdziecie w linku poniżej, na str. 4 😉

https://sbc.org.pl/Content/107642/GazWodz_2008_R000_007_(7).pdf

P.S. Jeśli kogoś by to interesowało, to butelka trafi w przyszłości do zbiorów Muzeum w Wodzisławiu Śląskim! 😉

Nad Mikulczyckim Potokiem (cz.1)

Od ostatniego posta minęło trochę czasu. No cóż – wir pracy i różnorakich opracowań pochłonął mnie bez reszty – ale nie narzekam, bo ciekawe archeologiczne projekty za mną, a nowe wyzwania czekają już na 2019 roku! ;). W Górnośląskiej Pracowni Archeologicznej sezon badawczy 2018 r. dobiegł już końca, dlatego w zimie pozwolę sobie na kilka wpisów retrospekcyjnych, dotyczących mijającego roku. Oczywiście w pamięci mam nadal jeszcze jeden albo dwa posty o badaniach w Pniowie – ale postanowiłem poczekać, aż do GPA wrócą zabytki metalowe, które obecnie ‘konserwują’ się jeszcze na całego. Z nimi opowieść będzie barwniejsza – zaufajcie mi ;).

Potok Mikulczycki
Potok Mikulczycki na terenie Zabrza, fot. GPA

Na razie chciałbym Wam napisać parę słów o dolinie Potoku Mikulczyckiego (zwanego także Rokitnickim czy Potokiem Żernickim – w zależności od miejsca, przez który przepływa) – niewielkiej rzeczki wypływającej gdzieś z okolic Bytomia Stolarzowic, a następnie płynącej przez dzielnice dzisiejszego Zabrza, tj. Rokitnicę, Mikulczyce, w kierunku gliwickich Żernik i Zatorza, gdzie wpada do rzeki Bytomki. Okazuje się, że w dolinie tej niewielkiej, nieco ponad 10 km obecnie rzeczki znaleźć można wiele ciekawych miejsc historycznych i archeologicznych – świadectw tego, że nad ciekiem tym od wieków osiedlali się ludzie. Co ciekawe niewielka rzeczka wyznaczała od czasów średniowiecza różne granice administracyjne, ale o tym napiszę innym razem.

Pradolinę Potoku Mikulczyckiego bardzo ładnie widać tu: http://mapy.geoportal.gov.pl/imap/?locale=pl&gui=new&sessionID=4243564

Z racji archeologicznych projektów, w których bierze udział GPA w ostatnich tygodniach wiele czasu spędziłem nad Potokiem, w szczególności jego zabrzańskim odcinku. Odbyłem tu kilka mniejszych spacerów wzdłuż pradoliny rzeczki. Niestety jest ona dziś jest w sporej części uregulowana – i nie wieje się już malowniczo, jak zapewne w dawnych czasach wśród łąk, pól i zagajników. Tegoroczna susza mocno nadwątliła też jej leniwy nurt, który tylko po burzach przybierał nieco na sile.

mikule_mezolit
Obozowisko mezolityczne nad Potokiem Mikulczyckim (rys. Ryszard Zdaniewicz)

Niestety nie są to ślady domostw, osad czy grodów, z którymi wielu z nas kojarzy się archeologia. Społeczności końca starszej (paleolitu) i środkowej (mezolitu) części epoki kamienia nie wznosiły jeszcze stałych osiedli, a jedynie czasowe obozowiska z szałasami o lekkich konstrukcjach. Tego typu budynki nie miały szans przetrwać do naszych czasów. Ludzie trudnili się w tym czasie polowaniami na zwierzęta, połowem ryb, uzupełnianym zbieractwem, co sprawiało iż często się przemieszczali  poszukiwaniu nowych łowisk. Jedynymi śladami tychże obozowisk są często tzw. pracownie krzemieniarskie – czyli miejsca, gdzie odkrywane są liczne rdzenie, wióry i odłupki krzemienne stanowiące ślady po miejscach, gdzie myśliwi Ci wytwarzali najprostsze narzędzia służące im np. do zabijania zwierząt (grociki do strzał) czy też późniejszej obróbki mięsa i skóry (skrobacze, nożyki).

peleolit
Zabytki paleolityczne z Zabrza Mikulczyc (źródło:  B. Ginter, Zabrze-Mikulczyce (An Upper Palaeolithic Flint Workshop), Recherches Archéologiques
de 1972, Kraków 1973, s. 7–9)

Pierwsze znaleziska, w postaci drobnych narzędzi, półproduktów i odrzutów krzemiennych w pradolinie Potoku i na brzegach piaszczystych wysoczyzn ją otaczających odkrywano jeszcze w latach 30-tych XX w. Badacze niemieccy wskazywali na liczne punkty w dolinie rzeczki, gdzie poczyniono odkrycia zabytków krzemiennych. W latach powojennych, w trakcie badań archeologicznych prowadzonych na jednym ze stanowisk nad potokiem, na terenie w Zabrza Mikulczyc odkryto około tysiąca różnorakich narzędzi i półproduktów wykonanych z krzemienia, a także miejscowego rogowca (tzw. radiolarytu). Są one świadectwem istnienia tu w przeszłości wyspecjalizowanej pracowni krzemieniarskiej.

Dlatego wszystkim spacerowiczom po pradolinie Potoku Mikulczyckiego pragnę zakomunikować, że ten teren to nie tylko urokliwa przyroda, ale też spory kawał historii, a właściwie prahistorii.

P.S. A propos tej pięknej tutejszej przyrody – polecam Wam urokliwe fotki znad rzeczki wykonane przez przyjaciela GPA – Liska z aparatem, którego fejsbookowy profil serdecznie polecam! 😉

https://www.facebook.com/lisekzaparatem/photos/a.990474751015461/1696042777125318/?type=3&theater

https://www.facebook.com/lisekzaparatem/photos/a.1369633513099581/1316702491726017/?type=3&theater

https://www.facebook.com/lisekzaparatem/photos/a.1369633513099581/1296251017104498/?type=3&theater

O badaniach grodziska w Pniowie (odc. 3)

Podstawowym zadaniem w trakcie prac archeologicznych prowadzonych w obrębie reliktów siedziby rycerskiej jest rozpoznanie poszczególnych elementów tego założenia, na które składały się zwykle: posadowiony na kopcu ziemnym budynek mieszkalno-obronny, relikty umocnień (wał, palisada, fosa) oraz podgrodzie, czyli zaplecze gospodarcze lub mieszkalno-gospodarcze. Właśnie taki plan badawczy przyjęliśmy również w Pniowie.

wieża
Przykładowa wieża rycerska (oprac. R.Z)

Zanim jednak przystąpiliśmy do badań, sam zachowany do dziś kopiec ziemny i jego bezpośrednie otoczenie ‘przeskanowaliśmy’ metodami nieinwazyjnymi, czyli takimi, które pozwalają na uchwycenie pod powierzchnią ziemi ewentualnych śladów działalności ludzkiej, tj. tzw. obiektów archeologicznych. W Pniowie badania te utrudniała bujna roślinność, w szczególności drzewa oraz (niestety!!!) potworne zaśmiecenie tego terenu…

fot.1
Drzewa porastające kopiec ziemny w Pniowie, fot. R.Z.  (jesień 2015)

Jednak wiadomo – kto nie próbuje, ten nie ma 😉 Korzystając z pomocy zaprzyjaźnionych badaczy z Warszawy wykonaliśmy w 2015 roku badania geofizyczne za pomocą urządzenia zwanego magnetometrem. W trakcie tych prac okazało się, że w obrębie samego kopca, a także w jego bezpośrednim otoczeniu znajduje się duża ilość różnej wielkości anomalii podpowierzchniowych. Takie anomalie wystąpiły również na kulminacji stożka ziemnego, gdzie spodziewaliśmy się istnienia reliktów wieży rycerskiej.

magnetyka
Interpretacja anomalii podpowierzchniowych, które wystąpiły w obrębie grodziska w Pniowie (opr. P. Wroniecki, 2015 r.)

Niestety wieloletnie wybieranie piasku ze stoków kopca oraz, jak pokazuje zdjęcie z lat 30-tych XX w. również z jego kulminacji nie rokowały zbyt dobrze. Poza tym, w obrębie kulminacji założono też wykop sondażowy w latach 70-tych, także wiadomym było, że ‘anomalia’ która wystąpiła po jego północnej części to ślad po poprzednich badaniach stanowiska. Sondowanie górnej płaszczyzny wzgórza utrudniał też ogromny dąb, stojący majestatycznie w jego centrum.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ślady niszczenia kopca przez eksploatację piasku (fot. archiwalne)

Wykop (nr 1) założyliśmy zatem, w zachodniej części plateau kopca, gdzie wystąpił ‚rokujący badawczo’ domniemany, podpowierzchniowy ślad po działalności człowieka, tj. jak to archeologowie często mówią: obiekt archeologiczny. W trakcie eksploracji wykopu 1 niestety nie jednak natrafiliśmy na żadne obiekty, stanowiące pozostałości samej konstrukcji wieży rycerskiej. Podobnie w wykopie nr 4 założonym po południowej stronie wierzchołka kopca. Majdan górny kopca zniszczony został przez nieznanej funkcji wkopy współczesne , z tym że przynajmniej jeden pochodzi z krzyża wkopanego tu przez miejscową ludność (na fotografii ten z fragmentami cegieł). Inne mogą się wiązać być może z poszukiwaniem grobu generała szwedzkiego z czasów Wojny 30-letniej, który wg lokalnej opowieści miał zostać pochowany na szczycie wzgórza w przeszłości. Z jednej strony to piękne, że miejsca posiadają swoje legendy, ale niekiedy legendy te mogą mieć fatalny wpływ na zachowanie miejsc historycznych…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Układ warstw zachowany na górze kopca w wykopach nr 1 i 4 (fot. R.Z)

W każdym razie w warstwach wierzchnich wykopów nr 1 i 4 zalegała duża ilość grud polepy (przepalonej gliny), niekiedy z odciśniętymi negatywami po belkach. Stanowią one niewątpliwie materialny dowód istnienia tu budynku mieszkalnego. Wydaje się, iż wykonano go z belek drewnianych w konstrukcji zrębowej, a następnie jego ściany, w celu izolacji obłożono dodatkowo gliną. Wśród grud polepy zalegały również gwoździe żelazne, kliny i inne elementy osprzętu budowlanego, które z pewnością służyły do łączenia ze sobą drewnianych elementów konstrukcji wieży. Co ciekawe, w wykopach na kulminacji kopca oprócz ułamków naczyń średniowiecznych, reliktów zgrzebła służącego do pielęgnacji konia – nie odkryliśmy ani jednego ułamka kafla piecowego. Być może zatem grudy polepy mogły stanowić również relikty prostego, glinianego pieca, który kiedyś ogrzewał wnętrze wieży. Brak kafli, zarówno garnkowych jak też płytowych świadczy też zapewne o tym, że mieszkający tu rycerz nie był zbyt zamożny.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Trudno jednakże określić w jaki sposób wieża uległa destrukcji. Na szczycie kopca odkryliśmy także dotychczas dwa groty bełtu – obydwa od strony południowej – może są one świadectwem tego, że wieża była ostrzeliwana właśnie z tej strony? Jednak nie zachowała się żadna warstwa spalenizny, która mogłaby o tym ewentualnie przesądzić o pożarze. Ceramikę naczyniową (którą odkryliśmy głównie w fosie – o tym w kolejnym odcinku), datować można ogólnie na 2 poł. XIII w. po XV w. Być może wieża zakończyła swoje istnienie w związku z rejzami husyckimi w latach 30-tych XV wieku, a być może została opuszczona i podupadała, bo jakieś nieszczęście przydarzyło się rycerzowi i jego rodzinie. Jaki świat archeologa byłby jednak piękny, jeśli zawsze udawałoby mu się dogłębnie poznać dzieje ludzi, których życie bada. Anglicy określają takie myślenie jako wishful thinking. W punkt! 😉

 

 

Kolejne piękne medaliki odkryte przy starym kościele Św. Bartłomieja w Gliwicach

W wakacje informowałem Was, że do GPA wrócił z konserwacji zestaw zabytków odkrytych w 2017 roku przy starym kościele Św. Bartłomieja w Gliwicach (tu link: https://archeozr.wordpress.com/2018/07/11/z-sobiszowickiej-nekropolii/) W tym roku remontowany był kolejny fragment kamiennego muru przy tej najstarszej gliwickiej świątyni. Podczas prac archeologicznych, głównie dzięki współpracy z wytrawnym gronem zaprzyjaźnionych z GPA poszukiwaczy udało się odkryć m.in. bardzo ciekawy zestaw medalików wykonanych ze stopu miedzi (ukłony dla K. M, L.W. T. Ł!). Medaliki zalegały oczywiście w warstwie cmentarzyskowej i były związane z pochówkami przykościelnymi, głównie z okresu XVII-XVIII w.

ghhh
Medalik ze stopu miedzi

Na chwilę obecną, przed konserwacją dobrze zachowany i czytelny jest niestety tylko jeden egzemplarz. To niewielki medalik jezuicki, pochodzący z okresu XVII-XVIII w. „Jeziucki”, bo na awersie posiada czytelne wyobrażenie Św. Ignacego Loyoli, a na rewersie Św. Franciszka Ksawerego. Obaj byli założycielami zakonu jezuitów i zostali kanonizowani w dniu 12 marca 1622 przez papieża Grzegorza XV.

No cóż za chwilkę zabytki te ruszą w drogę do pracowni konserwacji, gdzie odzyskają zapewne więcej niż odrobinę swojej dawnej świetności. Jak tylko wrócą to postaram się je Wam zaprezentować jako ‚Pierwszym’! 😉 Po opracowaniu trafią oczywiście do gliwickiego Muzeum, gdzie może kiedyś zobaczycie je na jakiejś ekspozycji.

fdf
Spakowane przed drogą

O badaniach grodziska w Pniowie (odc. 2)

Zanim zaprezentuję tu szerzej co odkryliśmy w trakcie prac na grodzisku w Pniowie postanowiłem napisać kilka słów o historii tej górnośląskiej miejscowości oraz jej dawnych właścicieli. Dałem w tekście ciut przypisów do literatury historycznej, z której korzystałem – dla tych z Was, którzy mieliby chęć poszperać głębiej źródłowo 😉

Nie wykluczone, iż osada Pniów mogła powstać już w XIII wieku, być może za panowania potomków księcia opolsko – raciborskego Kazimierza I opolskiego (1211-1230) tj. Mieszka II Otyłego (1230-1246) lub Władysława I opolskiego (1246-1280/81). Książęta znani byli z tego, iż silnie propagowali akcję osadnictwa na prawie niemieckim na terenie Górnego Śląska[1]. Osada powstała na terytorium podległym kasztelani toszeckiej, wzmiankowanej po raz pierwszy w 1222 r.[2]

pniów_wrede
Fragment mapy Christiana Friedricha von Wrede z lat ok. 1747-53 (zbiory: Staatsbibliothek zu Berlin)

Pierwsza wzmianka historyczna o Pniowie zawarta jest w dokumencie sporządzonym w 1256 roku, z którego wynika, że wsie Kotliszowice, Łubie, Paczyna, Pniów, Pyskowice i Sarnów, Kemczowice(?) i Ligota należały do parafii Św. Pawła w Pyskowicach[3]. Dokument ten uważany jest wprawdzie za falsyfikat z przełomu XIII/XIV w., ale z pewnością wymienione w nim osady musiały już istnieć wcześniej, że zostały przez pisarza uznane za tak stare, że ich wymienienie nie budziło wg. fałszerza podejrzeń. Świadczyć to może o tym, iż wszystkie osady, w tym Pniów mają metrykę sięgającą przynajmniej połowy XIII wieku. Kolejna, ale pewna już wzmianka o Pniowie pochodzi z księgi fundacyjnej biskupstwa wrocławskiego Liber fundationis episcopatus Vratislaviensis z około 1305 r., gdzie osada wymieniona została po nazwą Pnow[4].

Jeśli chodzi o źródła historyczne epoki średniowiecza w spisie świętopietrza archidiakonatu opolskiego w 1447 r. jako Penaw[5]. W tym czasie istnieć musiał tu być może już kościół. (o kościele Św. Wacława w Pniowie nie będę tu pisał, bo esencję znajdziecie tutaj (polecam!): http://malanowicz.eu/mm/pasje/architektura/kosciolki/Pniow/Pniow.htm )

Niestety nie zachowały się żadne średniowieczne wzmianki dotyczące przejścia osady w Pniowie z rąk książęcych w ręce prywatnego właściciela ziemskiego. Zapewne jednak w XIV wieku wieś znajdowała się już w rękach lokalnego rycerstwa.

Prezentacja1Herb rodziny Šilheřovsky

Więcej wzmianek o Pniowie pochodzi z okresu nowożytnego. Część Pniowa była przed rokiem 1524 własnością Martina Szylerowskiego (Šilheřovský), gdyż w tym roku jego spadkobierczynie dokonały podziału spadku, a grunty przy Pniowie przypadły wraz z Pławniowicami jego starszej siostrze Nezie (Anezka)[5]. Rodzina Šilheřovský po raz pierwszy pojawia się w źródłach pisanych w 1459 r. jako właściciele wsi Šilheřovice k. Opavy na Śląsku opawskim (Mikuláš Šilheřovský) [6]. Mikuláš Šilheřovský w 1477 r. pisze się jako właściciel Chechła k. Gliwic[7], podobnie jak w Melichar Šilheřovský  w 1515 r[8]. Zapewne rodzina ta była już w tym czasie właścicielem lub współwłaścicielem wsi, a być może również fundatorem kościoła, który zbudowano w Pniowie w 1506 r.[9]

Prezentacja2
Herb rodziny Dluhomil

W 1560 roku Jan Dluhomil (starszy) z Bierawy kupił majątki Pniów i Pławniowice[10]. Zmarł on w 1562 roku, jednak wiadomo, że majątki te przejął jego syn Jan młodszy. W 1613 roku jako właściciel Pniowa występuje Henryk Larisch z Naczęsławic, a w 1679 jako właściciel wymieniony został Wacław Larisch. Ten sam Wacław Larisch wymieniony został jeszcze raz jako kolator kościoła w Pniowie w 1687 roku wraz z Krzysztofem Holly. Kolejnym znanym właścicielem był Bolesław Antoni Czornberg von Gallowitz, pełniący w latach 1720-1723 obowiązki pisarza ziemskiego. Zmarł on 12 lipca 1728 roku.

331
Fragment mapy Christiana Karla Augusta Ludwiga von Massenbacha z ok. 1796-1806 (zbiory: Staatsbibliothek zu Berlin)

Około 1770 r. majątki pniowskie przejął generał pruski Hans Benedikt von Groeling, który zbudował w Pniowie pałac w stylu późnobarokowym[11]. Był to budynek murowany z cegły, potynkowany, wzniesiony na planie prostokąta, dwukondygnacjowy, nakryty dachem mansardowym z lukarnami. Fasada pałacu była dziewięcioosiowa z ryzalitem zamkniętym trójkątnym przyczółkiem, poprzedzonym filarowym podcieniem z tarasem u góry. Elewacja tylna również dziewięcioosiowa. Wnętrza były w układzie dwutraktowym, z sienią na osi. Fasady zachowały ślady podziałów pilastrami, gzymsu wieńczącego oraz obramień okiennych.

Palac_1088459_Fotopolska-Eu
Pałac w Pniowie ok. 1930 r. (źródło: Oberschlesien im Bild, 1933, nr 13)

Pałac w Pniowie przechodził różne koleje losu. Syn fundatora Leopold von Groeling już w 1819 r. sprzedał posiadłość. Kolejni właściciele Pniowa przebudowywali rezydencję, m.in. w 1840 i 1880 r. Podczas tej ostatniej od północy dołączono do pałacu niewielką oficynę. Ostatnim właścicielem pałacu była rodzina Staroste, aż do jej kresu jej świetności w 1945 roku. Pałac uszkodzony w trakcie działań wojennych w czasach Polski Ludowej nie został odbudowany. Państwowe Gospodarstwo Rolne wykorzystywało jedynie budynki gospodarcze dawnego folwarku. W latach 90-tych XX wieku podobnie jak w całej Polsce miejscowy PGR został zamknięty. Od tamtej pory obiekt niszczał, a w chwili obecnej jest ruiną… i aż żal patrzeć jak to obecnie wygląda…

P.S. Dziękuję dozgonnie AK za pomoc w tłumaczeniach, a RH za wsparcie kartograficzne!

P.S.2 Jeśli ktoś z Państwa znalazłby jeszcze jakieś ciekawe źródła historyczne dotyczące Pniowa (a w szczególności dotyczące średniowiecza) i chciałby się nimi podzielić, to będę wdzięczny za wszelaką pomoc w tej dziedzinie 😉 Proszę pisać tu, w komentarzach na mojej stronie – nie na Fejsbooku, Linkedinie, etc.

Przypisy:

[1] Jerzy Rajman, Mieszko II Otyły książę opolsko-raciborski (1239-1246), „Kwartalnik Historyczny”, r. 100, nr 3, Kraków 1993, s. 19-41.; Wojciech Dominiak,Ostatni władca Górnego Śląska – Władysław I, pan na Opolu i Raciborzu (1225-1281), Racibórz 2009.

[2] Codex Diplomaticus Silesiae, T.3, wyd. K. Melczyński, Wrocław 1964, nr 269.

[3] Schlesisches Urkundenbuch. Bd. 3: 1251-1266, wyd. I. Winfried, Köln 1984); I. Panic, Historia osadnictwa w księstwie opolskim we wczesnym średniowieczu, Katowice 1992, s. 89.

[4] Liber Fundationis Episcopatus Vratislaviensis, wyd. H. Markgraf, J. W. Schulte, (w:) Codex Diplomaticus Silesiae, T.14 , Breslau 1889.

[5] Die Rechnung den Peterspfennig im Archdiakonat Oppeln 1447, wyd. H. MARKGRAF, (w:) „Zeitschrift des Vereins für Geschichte Schlesiens”, Bd. 27, 1893, s. 367-368.

[6] J. Chrząszcz, Die Landbuecher von Oppeln Ratibor [w:] Oberschlesische Heimat, Band X, Oppeln, 1914, s. 127.

[7] J. Pilnaček, Rody Stareho Slazska, Brno 1991, s. 1086.

[8] Codex Diplomaticus Silesiae, T.6, Breslau 1865, s.304.

[9] F. Triest, Topographisches handbuch von Oberschliesen. Breslau 1865, s. 532.

[10] F. Triest, op. cit. s. 509.

[11] R. Sękowski, Herbarz szlachty śląskiej, tom II, Katowice 2003, s. 45.

[12] Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, powiat gliwicki, t. VI, z. 5, Warszawa 1966.